• Wpisów:61
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:5 godzin temu
  • Licznik odwiedzin:40 585 / 952 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cel na kolejny zjazd to 58kg. A 7 kwietnia chciałabym zaprosić S. do filharmoni. Nie licze na to, że się zgodzi. Powiedziałam mu, że zobaczmy sie znów jak będę mieć 53kg. On mnie strasznie motywuje do niejedzenia. Tylko właściwie nie wiem po co chcę się z nim spotkać, jak i tak nie dostanę od niego tego czego chcę.

A więc plan jest taki. Od dziaja trzymam sie bardziej limitów. W zeszłym tygodniu pozwoliłam sobie na jedzenie więcej. Nic mi to nie dało, a może teraz byłoby już 59kg.

Straszne. Żarłam w zeszłym tygodniu średnio 1400kcal. Na pewno teraz tak nie będzie.
 

 
A jednka jest. 60 kg. Nie pozwole sobie jednak jeść więcej mimo osiągniętego celu. Zawsze mogę zrobić więcej. Schudnąć więcej. Im mniej będę jeść tym szybciej schudnę.

Zostało jeszcze 10 kilo sadła do zrzucenia.

Dzisiaj na obiad czerwone wino.
 

 
W piątek widzą mnie ma uczelni. A ja jestem dalej grubasem. Jestem beznadziejna. Nawet kilograma tygodniowo nie umiem zrzucić. Wejdę na wagę jutro rano. Choć nie liczę na to, że schudłam. Trudno żebym schudła jak żre jak świnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moje życie jest beznadziejne. Tak właściwie nie wiem co to jest życie. Ludzie mają prawdziwe problemy. Ja płaczę z powodu zarysowanego parkietu i tego, że przywieźli nam nie ten model stolika, który zamawialiśmy. Moim największym zmartwieniem ostatnio był wybór lamp do sypialni i salonu. Nie obchodzi mnie ile zarabiam, bo za nic nie muszę płacić.


Chciałabym żyć tak na poważnie a nie bawić się w życie. Nie jestem szczęśliwa, choć większość ludzi chciałaby się znaleźć ma moim miejscu.

Ja mówię: nie chcesz. Nie chcesz spędzać smotnie połowy tygodnia. Nie chcesz być tylko ozdobą i czymś czym można się pochwalić.

Zawsze nie brakowało mi niczego materialnego.
Zawsze brakowało mi miłości i drugiego człowieka.
 

 
04.03. 1068 kcal zostało 12 dni do kolejnego zjazdu
05.03. 1180 kcal
06.03. 1031 kcal
07.03. 1071 kcal 61kg
08.03. 1122 kcal
09.03. 2553 kcal
10.03. 1429 kcal zostało 6 dni do kolejnego zjazdu
11.03. 944 kcal
12.03. 1425 kcal
13.03. 1458 kcal zostały 3 dni do kolejnego zjazdu
14.03. 1384 kcal
15.03. 1304 kcal
 

 
Ah... To cudowne uczucie wyższości nad innymi bo ja nie jem.

Koniec pierwszego zjazdu. Cel na następny czyli za dwa tygodnie to minus dwa kilogramy. Może w końcu wróci mi 5 z przodu.

Jestem głodna. Jestem słaba. Nie poddaję się. Pokaże że jestem w stanie to osiągnąć.

W głębi duszy chciałabym się tym razem złagodzić na śmierć.
 

 
62 kg.
Choć wygląd mojego ciała wskazuje na mniej. Najważnieszy jest płaski brzuch. Cyferki spadną prędzej czy później.

Zostało jeszcze 12 kilo sadła.

W ten weekend wracam na uczelnie po przerwie między semestrami. Znów przywitam sudafed i energetyki.

Wracam też do moich pierwotnych założeń, czyli poszłam na studia się uczyć a nie zdobywać znajomych. Porzucenie tej zasady boleśnie się dla mnie skończyło.

A na przekór sobie mam motywację, żeby właśnie przed ludźmi z uczelni się starać, żeby ze zjazdu na zjazd było mnie mniej.
 

 
Obecna waga: 63kg

Zostało jeszcze 13 kilo sadła.
  • awatar tyle.: mam podobne wyniki i podobną chęć do straty ! powodzenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ale jestem turbo zmotywowana. Wiem, że przy tym podejściu nie zrezygnuje. Przez sudafedy mam straszny wstręt do jedzenia, choć biorę je po to, żebym mogła uczyć się i zaliczać wszystko na piątki przy 4-5 godzinach snu.

Poniedziałek:
4 małe bułeczki z grzybami
2 rafaello
Miseczka makaronu z leczem z cieciorką
Plaster sera
Banan

1200kcal
 

 
Jest całkiem dobrze. Wiadomo, początek to dużo motywacji. Ale ja naprawdę chciałabym się sobie podobać.

piątek:
5 kromek chleba
1/2 opakowania pasty z wędzonego tofu
1 łyżka pasty z kukurydzy
batonik orzechowy
1/2 wafla ryżowego

3 sudafedy
3 energetyki zero

sobota:
4 kromki chleba
4 plastry sera salami
1/2 opakowania pasty z wędzonego tofu
batonik orzechowy
2,5 wafla ryżowego

2 sudafedy
1 energetyk zero

Na chwilę obecną jestem 6344 kcal na minusie. Jeśli jutro nie zapomnę zważę swoje tłuste cielsko.

Chciałabym jeść codziennie tyle ile jem jak mam zjazd na uczelni. Teraz mogę się pochwalić jedynie tymi bilansami
 

 
Wracam na stare śmiecie. Może za długo było dobrze. Dziś mija 170 dzień od ostatniego napadu. Przez ten czas nie liczyłam kcal. Chudłam. Jednak jesień była bardzo wymagająca. Przeprowadzka, studia, stres, bałagan, załatwianie spraw w urzędach. Nie miałam czasu, siły i ochoty gotować. Jadłam gotowce ze sklepu. Zaczęłam tyć. Nie jest najgorzej bo ważę 65 kg. Jednak po raz n-ty wróciłam do tego miejsca. Gdzie się podziała moja perfekcyjność. Ten tłuszcz nie pasuje do mnie. Jestem silną i niezależną kobietą. One nie są tłuste tylko mają perfekcyjne ciał. Ja też takie będę mieć.

Plan jest taki, żeby zejść do wagi minimum 53kg. To wtedy czułam się najpiękniej i byłam pewna siebie.
1 kilogram tygodniowo. 1000 kilokalorii dziennie.

Mam aplikacje do zliczania kalorii. Ale może będę tutaj czasem pisać co zjadłam.
 

 

To był bardzo dobry rok.


Styczeń: Rozwijam się zawodowo. Pierwszy wyjazd z pracy na stację.

Luty: Walentynki z moim cudownym partnerem.

Marzec: Kupiliśmy mieszkanie.

Kwiecień: Dużo Weje nowości w sklepach: pizze, czekolady, lody. Drzewo, które tak pięknie kwitło pod naszym blokiem.

Maj: Zaprojektowałam znajomej mamy wizytówki. Nasze czwarte dziecko, nasza czwarta papużka.

Czerwiec: Balon z helem od mojego partnera.

Lipiec: Zaćmienie księżyca.

Sierpień: Cudownie spędzone moje urodziny. Zaczęłam malować powieki kiedy mam na to ochotę.

Wrzesień: Wyprowadzka, urlop w Ustroniu, dużo chodzenia po górach.

Październik: Nasza 5 rocznica. Wróciłam na uczelnie – zaczęłam studia magisterskie.

Listopad: Mieszkanie z Babcią.

Grudzień: Wprowadziliśmy się do naszego pięknego mieszkania.
  • awatar Nuttkaa: dużo się działo. Szczęśliwego nowego roku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś mam zamiar obeżreć się tak, żeby pękł mi żołądek:

-czipsy - grilowane warzywa - będę mieć całe podniebienie poranione
-kruche ciasta - maślane - zemdli mnie od słodkiego
-pizza - zapcham się a potem rozboli mnie strasznie żołądek
-krokiety - i coś jeszcze z półki z gotowcami - jak wyżej

Mimo to pochłonę to wszystko.
 

 
Gdzieś po drodze zgubiłam motywację/chęci/energię/zapał... Nazwij to jak chcesz. Ja po prostu nie widzę celu w dalszym odchudzaniu.

Waga bez zmian. Mogłabym się mierzyć, ale spadek kilku cm by mnie nie satysfakcjonował.

Przez moment już widziałam zmianę. Już byłam szczuplejsza. Teraz mój mózg znów płata mi figle i wyglądam tak samo jak 10 kg temu.

Szkoda, że anoreksję ciągle utożsamia się z niedowagą. Nigdy nie zdiagnozowali mi anoreksji, bo nigdy moje BMI nie było tragiczne. Zawsze balansowałam na granicy. A to, że potrafiłam nie jeść przez tydzień albo w ciągu miesiąca zjeść tyle ile powinnam w ciągu jednego dnia to nikogo nie interesowało.

Wtedy o innych zaburzeniach nikt nie słyszał. Była tylko anoreksja, bulimia i może gdzieś tam ortodoksja. Wszystko było stereotypowe i krzywdzące dla mnie.

Czuję, że potrzebuję fachowej pomocy.

Ale mam złe wspomnienia. Musiałabym poszukać dobrego specjalisty od ED.

A do dobrych specjalistów są kolejki. A ja z każdym dniem kruszę się coraz bardziej i coraz mniej mnie zostaje.

Musiałabym znów wszystko opowiedzieć, a ja po tylu latach dalej nie wiem jakich słów użyć.
  • awatar Vil.Sigillum Diaboli: Wilczoglodna. Napisz do niej.
  • awatar tyle.: kochana, chyba każdej z nas ciężko opisać zaburzenia odżywiania, chciałoby się powiedzieć tak dużo, a jak się zaczyna to wszystkie myśli plączą się i wychodzi nieład. poszukaj specjalisty w większych miastach, myślę, że osoby które znają się na rzeczy przenoszą się tam gdzie mają większe możliwości zarobku.. możliwe że zmiany następują ale wewnątrz organizmu mięśnie się budują, tłuszcz odstępuje.. Anoreksja w polsce.. zdiagnozują jak już zaczniesz umierać.. myślę za dalej nie ma ośrodków do walki z ED itp.
  • awatar dagamara17: bardzo Cie rozumiem. Mysle ze mimo ze Polska sluzba zdrowia ma wiele do zyczenia- warto isc do specjalisty bo jednak wiedza naplywa szerzej i wilee rzeczy sie pozmienialo (mowie bo wiem uczylam sie na terapeute), moi wykladowcy uczyli nas o tym wlasnie jak to ludzie nawet z nadwaga maja anoreksje - bo anoreksja to choroba psychiczna. generalnie warto warto probowac i szukac specjalistow i wierz mi ze nie mozesz poddac sie na ejdnym jak np on nie jest doinformowany czy douczony i nie idzie z duchem czasu, musisz non stop szukac- znajdziesz tylko wytrwalosci! :* ja zycze Ci powodzenia obys znalazla kogos kto Ci pomoze:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Boli jak się patrzy co się straciło przez obżeranie się. Wracam do takiej formy, choć mogę już nigdy tak nie wyglądać. Wtedy chodziłam codziennie na basen i siłownię. Spędzałam tam całe popołudnia po szkole.

A jednak mogę mieć płaski brzuch...



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Tak jak obiecałam wracam do regularnego pisania.

Mam plany na ten rok. Schudnięcie jest jednym z nich, ale nie najważniejszym.

Cały czas jestem w takim miejscu, że moje życie może zmienić się z dnia na dzień. Z jednej strony chcę tego, z drugiej pragnę rutyny.

2018 może być rokiem dużych zmian, ale nie są one zależne ode mnie. Jeśli przyjdą podzielę się z Wami nimi.

Przez moją nieobecność przybyło mi 0,5 kg na wadze.

Od wczoraj jestem też chora. W Sylwestra wyrobiłam normę kaloryczną wodą i herbatami z miodem i cytryną. Nie zjadłam nic stałego.

Moje plany na 2018:
1. Wrócić do regularnego czytania i słuchania podcastów (24+104/rok).
2. Wrócić do jogi i medytacji.
3. Schudnąć do 53 kg.
4. Rozpocząć studia magisterskie.
5. Praca nad sobą w związku.
6. Roczny budżet na kosmetyki - 800 zł.
7. Roczny budżet na ubrania - 1200 zł.
8. Oszczędzanie i inwestowanie. Pozostałe plany finansowe, których nie będę tutaj rozwijać.

Życzę wszystkim Wam realizacji celów jakie sobie wyznaczycie na ten rok.
 

 
5. tydzień stoję w miejscu z wagą. 5. TYDZIEŃ. Na za dużo sobie pozwalam. Za bardzo rozpieszczam się jedzeniem. A są inne rzczy, którem mogę dla siebie zrobić, a które nie tuczą.

22 / 26

930 / 1100

Teraz ostatnie dni jak najmniej. Proszę, żeby się udało.
  • awatar do-kości: bądź dobrej myśli
  • awatar mniejkilo: @to the bones ♥: nieźle sobie kiedyś tym zdrowie zepsułam. Wydaje mi się, że nawet do teraz odczuwam skutki. Odradzam każdemu przyrody z pseudoefedryną/efedryna .
  • awatar Vil.Sigillum Diaboli: @to the bones ♥: Ja nie polecam, brak uczucia głodu, ale co warto dodać - później również brak uczucia SYTOSCI.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
BMI już poniżej 20. Dobrze.

Niedawno zdałam sobie sprawę, że czas, kiedy moje zapotrzebowanie wynosiło 2500 kalorii albo nawet 2000 już dawno minął.
  • awatar فراشة: Mój organizm zużywa w ciągu dnia 2000, ale to znacznie za dużo, jak na ten moment.
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: 2tyś to może przesada ale 1500/1700kcal jest odpowiednim bilansem gdy się chce schudnąć zdrowo, ponieważ jest z czego ucinać kalorie. Mam nadzieję że przy takim BMI zostaniesz;)
  • awatar tyle.: ładnie ci schodzi BMI ::) Trzymaj się !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Robię się nieznośnie sentymentalna. Nie do rzeczy ale do miejsc. Oglądam je na street view i łzy stają mi w oczach. Tęsknię do tego co było.
  • awatar LazyCat: kurde .-. zwichowy dzień będziesz miała .-. może porób coś żeby o tym nie myśleć?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nienawidzę spodni, które są na mnie za duże, które muszę co chwila podciągać. Nienawidzę opadających w ramionach płaszczy i marynarek. Nienawidzę bluzek, które wyglądają jak worki...

Coś co powinno mnie cieszyć doprowadza mnie do szału.

Ciekawostka z mojego życia: W najgorszym okresie anoreksji schudłam tak, że stopa zmalała mi o 2 (!) rozmiary. Musiałam wymienić wszystkie buty.
  • awatar hononey: Po prostu wow!
  • awatar Gość: Tobie to musiała zmaleć ale stopa życiowa błahahaha
  • awatar tyle.: Dążysz do tego czego nienawidzisz. Może to minie, albo wyprodukują mniejsze rozmiary. A to że stopa maleje to w szoku jestem. Powodzenia kochana trzymaj się ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
1025 / 1100

Nie romumiem siebie. Jestem oazą spokoju, ale mój partner potrafi mnoe tak wkurzyć, że zaczynam krzyczeć. I to są pierdoły typi, czy mogę w tej chwili do niego podejść, a robię coś innego i zaczyna się we mnie gotować.
 

 
1050 / 1100

Chyba będę skracać okienko żywieniowe. Tetaz mam 6-5 godzin. Nie jestem rano wcale głodna. I do tego w ciągu dnia łatwiej mi zapanować mad jedzeniem. Choć w domu nie mamy nic niezdrowego zawsze coś podjem.
  • awatar hononey: Ojejku, szkoda bo w sumie na sokach powinno być lepiej :(
  • awatar hononey: Może lepiej przejść na soki warzywno-owocowe?
  • awatar Ace: Dobry plan, waga też będzie szybciej spadać. Powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Waga się utrzymuję. 58 kg. W weekendy jem trochę więcej, w tygodniu mniej. Chyba jest dobrze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przypomniało mi się jak na przerwach w podstawówce chowałam się z kanapkami. Byłam trochę pulchniejsza ale nie miałam nigdy nadwagi. Mimo to czułam straszne wyrzuty sumienia przy jedzeniu.

Szkoda, że wtedy o tym nikomu nie powiedziałam. Może teraz byłabym inna. Może ktoś by mi powiedział, że człowiek potrzebuje jedzenia, że to jest zwykła, naturalna rzeczy.

W domu pojawiło się jakieś śmieciowe jedzenie. Muszę poprosić partnera, żeby zabrał je do swojego domu. Przecież obojgu zależy nam na moim normalnym jedzeniu.
  • awatar mniejkilo: @hononey: specjalnie włączyłam komentarze od anonimów, bo mnie to trochę bawi. Ale oprócz jednego co zachęca mnie do jedzenia wnętrzności zwierząt jako lek na moje problemy to trochę słabo. Liczyłam na coś więcej ze strony małych troli.
  • awatar hononey: Jestem weganką. Weganizm pomógł mi wyjść z ED. Nic Ci się nie stanie. Poza tym, wyłącz sobie możliwość komentowania dla niezalogowanych w ustawieniach. Anonimy nie będą Cię wkurzać. Buziaki.
  • awatar Prawdziwa_JA: @gość: żałosny komentarz ... nie cierpie takich anonimów ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Wczoraj rozpakowywałam ubrania z weekendu u rodziców. Bluzka zapachniała mi dymem z kominka. I zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę chciałabym tam wrócić, że tęsknię. Rozpłakałam się i płakałam do momentu aż zasnęłam.

W sumie to nie wiem czego chcę. Chciałam się wyprowadzić i usamodzielnić bo wiedziałam, że tylko tak poradzę sobię z objadaniem. I tak się stało. Teraz chciałabym wrócić, znów nie martwić się przyziemnymi rzeczami jak robienie zakupów, czy płacenie rachunków.

Dostałam okres. 14 dni mi się spóźnił. Zdążyłam odczuć wahania hormonów. Oby już wszystko wróciło do normy.
  • awatar Ach2017: @mniejkilo: Czy Ty w swojej diecie jesz produkty zawierające witaminę C? Witamina C spełnia ważną rolę w odchudzaniu. :)
  • awatar Gość: @mniejkilo: to choruj dalej, powodzenia.
  • awatar mniejkilo: @gość: nie wiem czy jestes dietetykiem. Jesli nie, nie bede robic bez zastanowienia tego, co mi napiszesz. Nie jem tez miesa, jakek a z nabialu to tylko twarog i tego nie zmienie, bo to mi sluzy. Wiec jesli twoj sposob bazuje na tym to podziekuje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
27.10.

1480 / 1500

Tłuszcze:
1/4 awokado
3 łyżeczki masla orzechowego
Placki ziemniaczane smażone na oleju

Cieszę się ze zobaczę mamę.



28. 10.

1520 / 1500

Tłuszcze:
1/2 garści migdałów
1/2 garści orzeszków pinii
4 orzechy włoskie
warzywa podsmażone na oleju
garść orzeszków ziemnych

Mierzę ubrania. Wyglądam pokracznie. Wystające obojczyki i oblepione tłuszczem uda.
Nie umiem sie już odnaleźć w domu w którym mieszkałam przez ostatnie 6 lat. Wszędzie jedzenie.
Nie chcę już tu wracać zbyt często.
Mimo, że poza tym jest idealnie.



29.10.

1800 / 1500

Tłuszcze:
Garść migdałów
Frytki smażone na oleju

Bezczelny grubas. Zapadnę się pod ziemię. Ze wstydu i pod swoim ciężarem.
Męczy mnie liczenie kalorii. Jak coś gotuje to wszystko zapisuję. Potem przeliczam na kalorie, porcjuję. Zaczynam wariować. Brakuje mi czasu na to wszystko. Nie widzę pysznego obiadu tylko cyferki. Znowu.
Mam plan. Może jutro o tym napiszę.
 

 
Tydzień 10 / 13

zaliczony 6 / 7
aktywność 5 / 7

Wczoraj zjadłam jakoś tak, że nie potrafiłam go uznać jako dzień zaliczony. Gorzej się też czułam psychicznie. Teraz jest już trochę lepiej.

Waga bez zmian 58,5 kg. Ale w tym momencie najmniej mnie to martwi. Hej, przecież schudłam już 12 kg. Jakby nie patrzeć mam powód do dumy. Zwiększyłam limit i zobaczymy co się stanie.

Właściwie to moim celem nie była utrata kilogramów, tylko ogarnięcie kompulsywnego jedzenia. Jeszcze nie do końca mi się udało. Tak na 80 % jestem wygrana.

- - - EDIT - - -
Podsumowanie dotychczasowego odchudzania.
Limit 1100 kcal
10 tygodni (7.08.2017 - 22.10.2017)
Schudłam 11,5 kg

07.08. 70 kg
14.08. 68 kg
21.08. ?
28.08. ?
04.09. ?
11.09. ?
18.09. ?
25.09. 62 kg
02.10. 61 kg
09.10. 59 kg
16.10. 58,5 kg
23.10. 58,5 kg
  • awatar Nuteliaஐ: niesamowite postępy..
  • awatar Bonum_Corporis: Jestem z Ciebie bardzo summa, jesli wolno mi tak powiedzieć. Podjęłaś bardzo mądrą decyzję i masz takie zdrowe podejście:) Gratulacje!
  • awatar Gość: @mniejkilo: się przekonamy, jep.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Zwiększam limit do 1500 kcal.

Dzisiaj już tyle zjadłam. I włączam do diety tłuszcze. Brak miesiączki to nie są żarty. Wiem jakie to niesie konsekwencje i nie chcę tego przechodzić kolejny raz. Nie chcę znów wszystkiego sobie rozregulować.

Mam zamiar tak jeść do końca listopada. A na pewno do kolejnego okresu, żeby mieć pewność, że wszystko wróciło do normy.

Jutro kupię sobie awokado.
  • awatar Bonum_Corporis: Cieszę się, że zwiększasz limit <3 Zdrowie jest najważniejesze, prawda?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
1090 / 1100

Dzisiaj uświadomiłam sobie, że moje życie wygląda dokładnie tak jak to sobie zaplanowałam. Jestem szczęśliwa.
 

 
Tydzień 10 / 13

zaliczony 6 / 7
aktywność 5 / 7

Waga pokazała 58,5 kg. Nie wiem co myśleć. W zeszłym tygodniu zeszło 2 kg. Ale znowu teraz jestem tuż przed okresem więc może to ma wpływ. Niemniej najmniejszy spadek cieszy. Zaczy to, że idę do przodu.

Tygodniowy bilans kalorii się zgadza - niecałe 7700.

Jeszcze tylko 3,5 kg. W głowie klaruje się już kolejny cel.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
920 / 1100

Dziś mam ochotę zagłodzić się na śmierć. Spadek formy psychicznej. Trzeba przeczekać. Za jakiś czas znów wyjdzie słońce.

Tak bardzo kusi mnie, by zejść do niezdrowej wagi, by znów poczuć się taka silna i dumna z tego, że nie jem.

Coraz częściej chciałabym znów stać się dzieckiem i nie wiedzieć pewnych rzeczy. Nie martwić się o codzienne sprawy. Czuć się bezpiecznie.



Nie byłam na spacerze, ale może pójdę jeszcze dzisiaj do kina.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tydzień 9 / 13

zaliczony 7 / 7
aktywność 6 / 7

Skąd ja biorę tyle siły i motywacji?

Szacunkowo powinnam zacząć wychodzić z diety w połowie listopada. Choć kusi mnie by schudnąć jeszcze, by wykorzystać ten mój zapał. Zobaczę jak będę wyglądać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
880 / 1100

Perzełożyłam resztę kalorii na jutro.

Powinno być już 10 kg za mną. Zważę się w poniedziałek.

Choć chyba jest już jakiś postęp.

 

 
Zdjęcia ku przestrodze dla osób, które się okaleczają.

Blizny nie znikną. I za głupotę się płaci. Teraz mam 20 parę lat i na basen nie pójdę, bo nie zniosę tych pogardliwych spojrzeń.

I jak to ma się w ogóle do ideału do którego dążymy. To nie jest idealne.

Już ponad 2 lata tego nie robię.





  • awatar dorothy: Oj tam staraj sie ich nie widzieć a na basen choć bo to świetnie robi na twoją figurę
  • awatar .juliette.: też mam blizny na udzie tylko prawym i więcej, nie robię tego dwa lata, a jeszcze kilka jest lekko różowych, o ironio ostatni raz się pocięłam w psychiatryku.
  • awatar I will die: Co do blizn, od jakiegoś czasu sama przestałam zwracać na nie uwagę, a mam w bardziej widocznym miejscu, na nadgarstku... Jak staram się zakrywać, każdy zwraca uwagę. A jeśli nie, to nawet jak ktoś zobaczy, to nie zareaguje, tylko sobie coś uświadomi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
1100 / 1100

Jak ja tu w domu wytrzymam? Same śmieciowe jedzenie. Podtykane pod nos.

Mama jest na jakiejś diecie z czasopisma. Ale naczosy je. Smutne. Żeby chociaż mi odpuściła. Czy nie widzi jak mi służy mój obecny sposób jedzenia.

Znalazłam śliczną osóbkę na instagramie: https://www.instagram.com/linaholy/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
1100 / 1100

W weekend jadę do rodziców do domu. Z jednej strony chciałabym, żeby ktoś obiektywnie powiedział, czy zeszczuplałam. Z drugiej wolę jednak unikać rozmów na temat mojego wyglądu.
 

 
Fajnie mieć taką pracę w której robi się coś ważnego. Fajnie jest myśleć, że ma się swoją cegiełkę w jakimś większym przedsięwzięciu. Na razie mi się podoba. Pytanie, czy ja się podobam innym.

Jedzenie przy kimś to wyjście z mojej strefy komfortu. Chyba prędzej przestanę nosić makijaż, niż swobodnie będę jeść kanapkę na przerwie.

Nie mogę uwierzyć w to jak poprawiła mi się cera kiedy odstawiłam przetworzone jedzenie, cukier i większość nabiału. A miałam z tym naprawdę problem. Wielkie podskórne grudy, które bolały przy każdym dotknięciu.

Niesamowicie cenię też sobie stałe godziny pracy. Od poniedziałku do piątku, od 8 do 16. Uwielbiam taką rutynę
  • awatar to the bones ♥: Dobze ze masz prace ktora lubisz to wazne
  • awatar LazyCat: witaj w klubie, mi też od razu poprawiła się cera. No może nie odrzuciłam całkowicie przetworzonego jedzenia, ale zrobiłam już duży krok w tę stronę :D Fajnie, że czujesz się dobrze z tą pracą, szkoda tylko że masz taki problem ze spokojnym zjedzeniem sobie na przerwie .-. nie ma tam jakiegoś ustronnego miejsca?
  • awatar Vil.: A ja juz sie nauczylam jesc przy kims♥ i nawet czestuje innych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›